Po śmierci mojej babci rodzice zabrali mi prawie wszystko i wepchnęli do rozpadającego się domu, na który nikt nawet nie chciał patrzeć. Kilka miesięcy później, około 22:00, zadzwonił fachowiec: „Proszę pani… coś jest w tej ścianie. Chyba powinienem zadzwonić na policję”. – Wiadomości
Wykonawca zadzwonił do mnie o 21:47 w czwartek wieczorem, gdy deszcz bębnił w okna mojego mieszkania, a na stoliku…